Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
VIII. Prawda
VIII. Prawda
Mijały dni, tygodnie, miesiące. Faelivrin była świetnym uczniem. Co dzień ćwiczyła bezustannie na polu treningowym z Tiarvilem. Ignorowała każde jego spojrzenie i dziwne uwagi. W końcu, elf przestał, dając jej spokój. Czarnowłosa kończyła właśnie rok ćwiczeń strzelania z łuku. Przewyższała w tym samego Tiarvila, co dawało jej pewną satysfakcję. Robiło się już ciemno. Dziewczyna zażądała przerwy. Przez ten rok stała się strasznie uparta i zawsze stawiała na swoim. Nauczyła się całego charakteru od władczyni Hikijczytów. Podeszła lekkim krokiem do drzewa i usiadła pod nim. Odłożyła gdzieś łuk i wyciągnęła z torby sztylet. Zaczęła mu się uważnie przyglądać, a jej oczy lustrowały każdy szczegół, zagłębienie czy rysę.
-Opowiedz mi o nim. – powiedziała stanowczo elfka pięknym, kobiecym głosem.
Chłopak dalej milczał. Wpatrywał się uważnie w dal, rozmyślając o czymś. Czarnowłosa spojrzała na niego wyczekująco, ale ten ją ignorował. Wstała, ciągle trzymając w dłoni broń i błyskawicznie, z gracją, wbiła ją w pień drzewa. Złapała się rękami pod boki i cicho westchnęła.
-Wiedza ta, może Cię przerazić.. – odpowiedział chłopak czujnie obserwując jej ruchy.
Faelivrin prychnęła cicho i jednym ruchem wyjęła sztylet z drewna. Spakowała go do torby i podeszła do stawu ukrytego w zaroślach. Klęknęła i przemyła twarz chłodną wodą. Spojrzała na amulet Firealavie. Ciągle go nosiła na szyi i nie wiedziała, do czego on służy. Tiarvil dalej siedział pod drzewem i wpatrywał się w dal. Elfka złapała za swój łuk i wsiadła na białą klacz.
-Jadę już. – powiedziała na od chodne nie znoszącym sprzeciwu tonem i odjechała.
Brunet odprowadził ją wzrokiem i zaczął rozpalać ognisko. Nie jedząc nawet kolacji, zasnął, opierając się o pień drzewa.
W ZAMKU:
-Ile razy mam Ci powtarzać! Nie masz żadnego prawa odzywać się w ten sposób do mnie! – Nikija była u kresu wyczerpania. – Przez ten rok stałaś się nieznośna! Nie dość, że wtykasz ten swój długi nochal w nie swoje sprawy to nie szanujesz mnie! – warknęła groźnie, ukazując błyszczące, białe kły.
Elfka patrzała na nią obojętnie ze skrzyżowanymi rękoma.
-Co tak stoisz! Do pokoju i nie chcę Cię widzieć na oczy do końca dnia! – Hikijczytka dalej wrzeszczała na czarnowłosą.
Ta poszła po chwili w kierunku swojego pokoju. Gdy Nikija zniknęła za drzwiami, dziewczyna cicho zawróciła. Zeszła po schodach i uważnie rozglądając się, na palcach przebiegła przez korytarz do zakazanej biblioteki. Otworzyła delikatnie każdy z zamków i weszła do środka, zamykając bezdźwięcznie za sobą drzwi. Wyjęła z torby sztylet i spojrzała na niego. Podeszła do regału i zaczęła przeglądać książki. Po chwili wyjęła opasły tom i spojrzała na tytuł. Napisano go w nieznanym jej języku, lecz pod napisem, widniał obrazek jej sztyletu. Otworzyła księgę i usiadła na ziemi. Wędrówka w świecie liter nie miała końca. Z każdą stroną, dowiadywała się coraz straszniejszych rzeczy o swojej broni. Gdy miała właśnie ją zamknąć, ujrzała coś, co ją zaciekawiło. Dokładniej to był tytuł kolejnego działu „Khamira – ostatnia smoczyca na świecie zabita.” Elfka skupiła się na czytaniu, jak nigdy dotąd. Po kilku minutach, z cichym jękiem bólu, zamknęła księgę. Miała zamknięte oczy, a łzy kapały na ziemię. Płacząc, wybiegła z pomieszczenia, zostawiając księgę na ziemi. Nie wiedziała jednak, że ktoś ją obserwował. Czarnowłosa wybiegła na dziedziniec i usiadła na murku fontanny. Zanurzyła dłonie w chłodnej wodzie i przemyła zapłakaną twarz. Nagle w ciemności, można było dostrzec postać hikijczyta. Faelivrin złapała się za miejsce, gdzie było serce. Ono zaś bolało, tak jak nigdy. Coś usilnie chciało się z niej wydostać. Hikijczyt zaczął nerwowo biec. Gdy wyłonił się z cienia, a światło latarni oświetlało jego połyskującą sierść, wiadomo było, że to Nikija. Prędko złapała zębami za amulet Firealavie i jednym sprawnym ruchem zerwała do z szyi dziewczyny. Ból ustał. Czarnowłosa spojrzała z wdzięcznością, ale i lękiem na królową.
-To kiedyś musiało się stać.. – powiedziała poważnie.
-Ale co? – spytała słabo elfka.
-Wiedziałam, że nie utrzymam Cię z dala od tej biblioteki..
-Ale co to ma wspólnego ze mną.. – czarnowłosa spojrzała uważnie na hikijczytkę.
-Te księgi są zabójcze dla tych, co nie znają magii.. Gdy zaczną czytać jedną z nich, działa to jak narkotyk. Nie można się od niej oderwać, póki nie będzie za późno.. Takie istoty najczęściej znajduje się martwe nad ranem. – powiedziała smutno Nikija.
-Ale czemu ja jeszcze żyję? Przecież powinno mnie to zabić.. – powiedziałam cicho.
-Ty stanowisz wyjątek. Gdybyś nie wiedziała nic o tym amulecie, skończyłabyś tak samo jak inni. Gdy zaczęłaś czytać o Khamirze, amulet uratował Ci życie. Cała siła zaklęcia, przeszła na tą rzecz, nie czyniąc tobie żadnej krzywdy. Lecz gdy zaczęłaś pochłaniać historię zawartą w tym dziale, amulet nie wytrzymywał, a moc księgi z niego ubywała i wsiąkała w ciebie. Wiesz, że właśnie w tym amulecie jest zaklęta dusza Khamiry, a ty przez swoją głupotę mogłaś siebie zabić, a co gorsza zniszczyć i samą legendę? Wiesz!? – hikijczytka była wściekła na elfkę.
Nie wiedziała, jak można było postąpić tak lekkomyślnie. Faelivrin zamierzała właśnie odejść, ale królowa ją zatrzymała.
-Zaczekaj.. – powiedziała, a zdziwiona czarnowłosa zatrzymała się – powiedz Tiarvilowi, że ma od razu przystąpić do walki mieczem. Ma Ci go także osobiście wykłuć. Musi być cienki, lekki i zwinny, po prostu dopasowany do ciebie. Żadnych brylantów i innych ozdóbek.. Ma być prosty, klinga ze srebra a rękojeść z czarnego diamentu. Jasne? – Nikija mówiła nie odwracając się do elfki.
-Tak.. – powiedziała zrezygnowana dziewczyna i udała się do swojej komnaty.
Gdy tam doszła, z westchnieniem ulgi opadła na miękką pościel.
-Ten dzień nareszcie się kończy.. – powiedziała spokojnie. Złapała za poduszkę i podsunęła sobie pod głowę. Spojrzała na wielki, biały księżyc za oknem. Był taki piękny.. Rozmarzonym wzrokiem wpatrywała się w niego. Delikatny wiaterek muskał jej jedwabiste włosy i rozwiewał je lekko. Elfka wstała i podeszła do okna. Usiadła na jego parapecie i obserwowała Akellandie. Nie zauwarzyła, jak drzwi od jej pokoju się otwierają i wchodzi jakiś elf lub człowiek. Ów przybysz, przybliżył się do dziewczyny i złapał ją za ramię. Przerażona dziewczyna gwałtownie odwróciła głowę, a on zakrył jej usta ręką, oraz magią związał jej ręce i nogi. Faelivrin poczuła, jak na jej delikatnej skórze zaciskają się więzy. Chciała krzyknąć, ale nie mogła. Istota rozcięła jej twarz. Ciepła krew spłynęła po policzku, aż dotarła do ręki nieznajomego. Ten kopnął ją boleśnie w brzuch. Dziewczyna osunęła się na kolana, a łzy mieszały się z jej krwią.. Była całkowicie bezbronna wobec napastnika..

Khamira Lśniącołuska 16/11/2007 19:58:51 [Powrót] .::Zapisz na pergaminie::.
Cześć! No żeby w takim momencie przerywać!!! Jak możesz?! Rozdział był super i pełen ciekawej akcji :) Jak możesz powiadom mnie o następnej notce. Czekam z niecierpliwością! Zapraszam do mnie i pozdzrawiam serdecznie!!!!!
Ireth 16/11/2007 20:27:29
| brak www IP: 83.28.203.162
Created by JA