Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział V. Przemiana
Rozdział V. Przemiana
Hmm.. Musiałam być nieźle wkurzona, albo śpiąca, że tak napisałam w poprzednim wpisie. Sorki, że wczoraj nie było noty, ale nie miałam jak.. :/ Czytajcie:
Faelivrin leżała na sianie w stajni. Klacz była osiodłana i gotowa do podróży. Niedługo będzie ruszała. Starała się zrozumieć sens słów, wypowiedzianych przez starca. Niestety, dowiedziała się jedynie, że ma być w jakimś miejscu, o godzinie zerowej. Po kilku minutach wstała. Zostało jej mało czasu do godziny nowego i starego dnia. Pobiegła do kuchni. W chacie nie było nikogo. Złapała za torbę i spakował prowiant. Kilka konfitur, kawałki mięsa, paski wysuszonej skóry, pajdę chleba i bułak na wodę. Wbiegła po schodach do swojego pokoju. Złapała za kompas. Otworzyła drzwi od szafy. Pogrzebała trochę i zeszła na dół z pełną torbą i łukiem na ramieniu. Nie omieszkała zabrać z kredensu krzemieni, na rozpalenie ogniska i swojego noża myśliwskiego. Gdy miała już wychodzić, jej uwagę przykuła stara księga na stoliku w salonie. Amulet Firea'lavie, który spoczywał na jej szyi, zalśnił błękitem, takim, jak jej oczy. Podeszła do niej. Nie znała języka, w jakim zapisany był tytuł, ale poczuła, że musi wziąć tę księgę. Złapała ją i wybiegła prędko w chaty. Dosiadła klaczy i wjechała w las. Nie wiedziała, że nigdy nie zobaczy już tego świata.. Silver mknęła bezszelestnie przez drzewa. Oczy konia lśniły w świetle księżyca. Z czarnowłosą zaczęło się coś dziać. Nie wiedziała gdzie jedzie, ale była pewna, że tam jest cel jej podróży. Srebrna klacz zahamowała gwałtownie. Wystraszony wzrok skierowała w krzaki.
-Co jest, Silver?- czarnowłosa spytała klaczy.
Spojrzała w kierunku, w którym patrzał koń. Dostrzegła parę świecących oczu w krzakach.
-Silver, uciekamy..- szepnęła dziewczyna, ale klacz nie chciała się ruszyć.
Stworzenie o owych oczach, zawyło. Ale tak, jak Faelivrin nie słyszała.. Z wibracjami w głosie, delikatnie i stanowczo. Szelest suchych liści wypełnił ciszę nocną. Liczne, błyszczące ślepia czujnie ją obserwowały. Z cienia krzaków, wyłoniła się wilcza głowa, z lśniącymi z ciekawości oczami. W delikatnych, śnieżnobiałych skrzydłach wilka, majaczył sennie wiatr. Bystre i zielone oczy lustrowały przybysza. Nagle, wilk rozłożył skrzydła, a reszta uczyniła to samo. Stworzenia były wielkie. Większe od konia. Nagle wilk, co bardzo zdziwiło dziewczynę, zaczął przemawiać głosem delikatnym i pięknym.
-Witaj, przybyszko ze świata ludzi, w sercu Akellandi. Jeżeli jesteś przyjacielem, nie mów nic, a jeżeli jesteś wrogiem, uciekaj jak najdalej.- w oczach wilczycy błysnęło ostrzegawcze światło. Klacz stała nieruchomo, a dziewczyna miała mętlik w głowie.- Dobrze. Idźcie więc za mną. Traficie do miejsca, gdzie niebo styka się z ziemią. Jeżeli nie nadążycie, nie oczekujcie, że zawrócę. Będę biegła przed siebie.- powiedziawszy to, wilczyca odbiła się od ziemi tylnymi łapami i uniosła się w powietrze. Oddalała się w zadziwiająco szybkim tempie.
Czy ona mówiła o miejscu, gdzie niebo styka się z ziemią?
Nie zastanawiając się dłużej, dziewczyna pomknęła za wilczycą. Ciężko było ją wypatrzeć wśród drzew, mimo, iż była biała. Po długim locie, wilczyca wylądowała na polanie, oświetlonej srebrnym światłem. Spojrzała w las. Zza krzaków, po chwili wyskoczyła klacz z czarnowłosą na grzbiecie.
-Gdy biała czarownica znajdzie się na szczycie, wrota pomiędzy Akellandią a światem ludzkim, zamkną się na kolejne tysiąc lat To twoja ostatnia szansa na powrót.- powiedziała oschle i spojrzała w niebo, na księżyc. Czarnowłosa rozejrzała się po polanie. Delikatna mgła zasłaniała to co jest na ziemi. Białe i jasnoróżowe kwiaty błyszczały w świetle gwiazd. Ważki latały spokojnie. Niebo o kolorze kremowym było lekko zasnute chmurami. Gwiazdy i księżyc błyszczały wesoło.
Biała czarownica? Kolejny warunek słów starca..
Wilczyca znów spojrzała na przybyłą dziewczynę. Ta zeskoczyła z konia.
-Już czas. Nie ma odwrotu..- powiedziała sucho i zawyła długo, bez wibracji. Wycie jakby miało w sobie odcienie karmazynu, niosło się echem po lesie Akellandii.- Właśnie wybiła północ - spojrzała wilgotnymi i mroźnymi oczami na czarnowłosą.
Faelivrin zdjęła z szyi amulet Firea'lavie. Gdy dała go na wysokość oczu, ten zaczął świecić. Oczy czarnej wilczycy rozszerzyły się.
-Wybranka..- szepnęła i zawyła wibrująco.
Inne wilki zlatywały się z każdej strony. Promień księżyca wbił się w serce czarnowłosej. Dziewczyna upadła na kolana i złapała się za miejsce, gdzie było serce. Pot spływał kroplami jej czoła. Bolało.. I to nawet bardzo. Srebrny promień zmienił się na zielono złoty. Czarnowłosa uniosła się w powietrze, a ręce opadły to tyłu.. Nie mogła się ruszyć. Promień stawał się większy. Gdy zniknął, dziewczyna leżała na ziemi. Otworzyła oczy, a obraz mimowolnie jej się rozmazał. Straciła przytomność..
Postacie:
Silver
Faelivrin Isilra
Starzec

Khamira Lśniącołuska 30/09/2007 17:44:20 [Powrót] .::Zapisz na pergaminie::.
Genialny Blog, ale nie aktywny =(
Zaglądnij tu czasem i dopisz jakąś notkę...
Wszystkie fajne blogi szybko się kończą =(
On 27/03/2008 19:00:11
| brak www IP: 83.238.44.4
Hej:)Zapraszam na moj blog:) Nowa notka:)
tamia 1/10/2007 15:47:30
| brak www IP: 87.207.9.4
Twój blog został oceniony. Zapraszamy do skomentowania oceny.
Rika 1/10/2007 09:07:00
| brak www IP: 86.150.251.197
Aby zostać oceniona, musisz wybrać oceniającą ;)
Rika 30/09/2007 21:12:45
| brak www IP: 86.150.251.197
Created by JA